<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dobrze Urodzony Blog</title>
	<atom:link href="http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl</link>
	<description>medytacja * duchowość * wolność</description>
	<lastBuildDate>Tue, 01 May 2012 16:23:45 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3</generator>
		<item>
		<title>O triumf cnoty</title>
		<link>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2012/05/01/o-triumf-cnoty/</link>
		<comments>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2012/05/01/o-triumf-cnoty/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 May 2012 16:23:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dobrze Urodzony</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/?p=301</guid>
		<description><![CDATA[Wartości moralne powstały w nas jako skutek dostosowywania się do warunków środowiska na poziomie genetycznym i kulturowym. Z czasem nasz gatunek stawał się coraz bardziej zdolny do akumulacji zasobów, ustanawiania prawidłowych relacji wewnątrz grupy, organizowania indywidualnych i zbiorowych przedsięwzięć. Obecne czasy, zdawałoby się, przynieść mogą udoskonalenie naszych cnót i, co za tym idzie, możliwości adaptacji, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div align="justify">Wartości moralne powstały w nas jako skutek dostosowywania się do warunków środowiska na poziomie genetycznym i kulturowym. Z czasem nasz gatunek stawał się coraz bardziej zdolny do akumulacji zasobów, ustanawiania prawidłowych relacji wewnątrz grupy, organizowania indywidualnych i zbiorowych przedsięwzięć. Obecne czasy, zdawałoby się, przynieść mogą udoskonalenie naszych cnót i, co za tym idzie, możliwości adaptacji, na niespotykaną dotąd skalę. Co stoi nam na przeszkodzie i jak przeszkody te zlikwidować?<span id="more-301"></span></p>
<p>Wydaje się, że wraz z powstaniem demokracji ewolucja kulturowa człowieka wkroczyła na nową ścieżkę. W czasach feudalizmu organizowanie funkcjonowania struktur społecznych bardziej złożonych, niż rodzina, należało do konretnie określonej, ekskluzywnej części społeczeństwa. Czyżby część ta genetycznie się zdegenerowała przez to, że nie było wystarczająco wiele związków małżeńskich między wysoko i nisko urodzonymi? Być może. Obecnie jesteśmy na etapie rozpadu wszelkich sktruktur, który zostanie zahamowany wtedy, kiedy wyłonią się nowe elity, które będą chciały podtrzymać i rozwijać to, co gatunek ludzki do tej pory osiągnął. Czyżby początki tego procesu można było obecnie zaobserwować w niektórych częściach Azji? Nie jestem wystarczająco obeznany w tym temacie, aby móc się z pełną stanowczością tutaj wypowiedzieć. Czy nasza rasa obumiera, odchodzi, oddaje pole innym? Przegraliśmy? Może jeszcze nie jest za późno?</p>
<p>Dlaczego dobrze urodzony obywatel miałby poświęcać się sprawom swojej społeczności, a ignorować swoje potrzeby seksualne i macierzyńskie? Można to wytłumaczyć tak, że nagrodą jest przetrwanie społeczności jako w pełni funkcjonalnej całości. Co powinno znaleźć swoje odzwierciedlenie instytucjonalne w postaci wyższej pozycji społecznej i związanej z nią lepszej sytuacji matrymonialnej. Takie skłonności w naszych genach występują jedynie w stopniu śladowym; trzeba więc starać się czynić je intensywniejszymi.</p>
<p>Świetną okazją do tego jest kształcenie młodych ludzi w zakresie nauk humanistycznych. Młodzież powinna zrozumieć wyższość moralną ludzi zaangażowanych ideowo w sprawy społeczne, nauczyć się rozpoznawać między sobą tych, kórzy mogą stać się członkami elit, zrozumieć również rolę tych, których zadaniem jest podporządkować się ideom, które mogą wydawać się bardziej wartościowe od tych, które mogą stworzyć sami. Drastyczne ograniczenie nauczania historii w szkole średniej wprowadzane ostatnio to tylko rezultat pewnych cywilizacyjnych tendencji. Z których być może nasz naród już się nie podniesie.</p></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2012/05/01/o-triumf-cnoty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rozmyślania o dobru wspólnym</title>
		<link>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2012/04/13/rozmyslania-o-dobru-wspolnym/</link>
		<comments>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2012/04/13/rozmyslania-o-dobru-wspolnym/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 13 Apr 2012 20:46:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dobrze Urodzony</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/?p=295</guid>
		<description><![CDATA[Współcześni teoretycy polskiej myśli republikańskiej, tacy jak Rafał A. Ziemkiewicz, są przejęci zanikiem w Polakach elementarnej świadomości konieczności walki o dobro wspólne. Są zmartwieni tym, że ludzie, szczególnie na szczytach władzy, skupieni są na dążeniu do realizacji swoich własnych potrzeb materialnych, nie czują odpowiedzialności za swój naród. Czyż wizja wspólnej walki o poszanowanie wielkich idei [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify">Współcześni teoretycy polskiej myśli republikańskiej, tacy jak Rafał A. Ziemkiewicz, są przejęci zanikiem w Polakach elementarnej świadomości konieczności walki o dobro wspólne. Są zmartwieni tym, że ludzie, szczególnie na szczytach władzy, skupieni są na dążeniu do realizacji swoich własnych potrzeb materialnych, nie czują odpowiedzialności za swój naród. Czyż wizja wspólnej walki o poszanowanie wielkich idei nie jest czymś tak wspaniałym, że nie dostrzegać tego może tylko głupiec?</p>
<p><span id="more-295"></span></p>
<p style="text-align:justify">Wydaje mi się, chociaż nie jestem tego pewien, gdyż nie poznałem polskiej myśli republikańskiej zbyt głęboko, że zbyt mało skupiamy się tutaj na roli elit. Spośród ludzi wyżej sytuowanych, którzy mają zaspokojone podstawowe potrzeby życiowe, tak, że mogą poświęcić swoje życie zawodowe w jakiejś znacznej części służbie ojczyźnie, nie wszyscy nadają się do tego, aby stać się takimi, jak my &#8211; patriotami zatroskanymi o dobro naszego kraju. Co więcej &#8211; uważam, że wcale nikogo nie powinniśmy do tego namawiać.</p>
<p style="text-align:justify">Dobrze urodzony obywatel, który chce zadbać o dobro ojczyzny, ma zaspokojone niższe potrzeby psychiczne i rozumie, że nie każdy został przez los obdarzony równie szczodrze, jak on. Wie, że stanowi lepszą, kompletniejszą instancję człowieczeństwa, a inni powinni to zrozumieć. Wszyscy ci, którzy go otaczają: rodzina, znajomi, krewni. Dopiero wtedy może zacząć starać się o to, aby cnoty jego charakteru kształtowały przestrzeń publiczną. Nie chodzi tu o ilość takich ludzi &#8211; chodzi o osobistą odpowiedzialność i szczerość tego, co przekazują innym, czystość myśli, zamiarów, intencji. Co jest zadaniem takich ludzi, gdy już się zbiorą razem w celu sięgnięcia po przywództwo społeczne? Udowodnienie społeczeństwu, że to właśnie oni stanowią prawdziwą elitę. Że są przeznaczeni do tego, aby mówić innym, co powinni robić. A wtedy okaże się, że wystarczy sam autorytet wsparty słusznością moralną. Przemoc przestanie być potrzebna, by rządzić.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2012/04/13/rozmyslania-o-dobru-wspolnym/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zmartwychwstał, lecz zawiódł</title>
		<link>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2012/04/07/zmartwychwstal-lecz-zawiodl/</link>
		<comments>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2012/04/07/zmartwychwstal-lecz-zawiodl/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 07 Apr 2012 21:52:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dobrze Urodzony</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/?p=289</guid>
		<description><![CDATA[Święto Wielkiej Nocy jest uznawane za najważniejsze święto dla Chrześcijan, czas upamiętnienia i ukazywania wciąż na nowo jego podstawowej idei. Jako takie, świetnie oddaje jego istotę. Świętujemy moc, potęgę Boga, który stał się człowiekiem, aby móc cierpieć za nas. Poświęcić się dla umożliwienia nam odkupienia naszych win i zjednoczenia z Nim. Cierpienie staje się wywyższone [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Święto Wielkiej Nocy jest uznawane za najważniejsze święto dla Chrześcijan, czas upamiętnienia i ukazywania wciąż na nowo jego podstawowej idei. Jako takie, świetnie oddaje jego istotę.</p>
<p><span id="more-289"></span></p>
<p align="justify">Świętujemy moc, potęgę Boga, który stał się człowiekiem, aby móc cierpieć za nas. Poświęcić się dla umożliwienia nam odkupienia naszych win i zjednoczenia z Nim. Cierpienie staje się wywyższone jako sens egzystencji tych, którzy mają możliwość przekazania innym części swoich sił witalnych. Aby postęp oznaczał nie tylko intensywniejszą kopulację, ale również staranie o lepszą, zasobniejszą przyszłość. Idea wydaje się wspaniała i taka wydawała się ludziom na przestrzeni wieków. O jej prawdziwość prowadzono zażarte spory, dochodziło nawet do wojen, a ci, którzy nam zagrażali, byli przymuszani do tego, aby ją przyjąć, i móc dzięki temu być lepszymi ludźmi, mimo, iż pozostawali wciąż na rażąco niższym od nas poziomie rozwoju. Czemu więc odrzucam coś, co jest dla istnienia naszej cywilizacji podstawowe?</p>
<p align="justify">Śmierć i zmartwychwstanie były czynem efektownym, ale nie miały praktycznego sensu. Trzeba sobie zadać podstawowe pytanie: dlaczego Żydzi domagali się tego, aby Jezus zginął? Ponieważ nadzieje, jakie wzbudzał swoją działalnością, zostały zaprzepaszczone. Ludzie czujący wyraźnie swoją wyższość i odmienność kulturową względem Rzymian pragnęli jednego: móc oddać życie za swoje ideały. A cóż powiedział im &#8222;mesjasz&#8221;? &#8222;Oddajcie cesarzowi to, co cesarskie, a Bogu to, co boskie.&#8221; Tym samym oddzielił sferę idei od przestrzeni jej faktycznego zastosowania, co wiele lat później zostanie pogłębione i nazwane &#8222;rozdziałem Kościoła od państwa&#8221;.</p>
<p align="justify">Oczywiście, jest w tym o wiele więcej. Chrześcijanin walczy, rzecz jasna, o przestrzeń publiczną, o uszanowanie w niej tego, co najważniejsze, o moralność w życiu publicznym. Ale jego celem osobistym jest poświęcenie warunkowane czystą bezbronnością, poszukiwanie w swoich relacjach społecznych, również tych intymnych, realizacji jakowejś emocjonalnej pustki, powrót do &#8222;tabula rasa&#8221;, kult słabości.</p>
<p align="justify">Fala zamieszek w Palestynie w czasie kilkudziesięciu lat po śmierci Chrystusa tłumaczy, dalczego osiągnął on początkowo tak wielką popularność. Mógł być wielkim przywódcą narodowym i pozostawić po sobie o wiele więcej. Jaka szkoda, że, pomimo swoich wielkich intelektualnych predyspozycji, tak bardzo zawiódł.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2012/04/07/zmartwychwstal-lecz-zawiodl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Studium Ob-Ciachu</title>
		<link>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2012/04/01/studium-ob-ciachu/</link>
		<comments>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2012/04/01/studium-ob-ciachu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Apr 2012 22:18:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dobrze Urodzony</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/?p=285</guid>
		<description><![CDATA[Do niedawna sądziłem, że nie będę mógł nigdy ubrać w ścisłą, prostą strukturę wielu moich myśli, całego ogromu nieokreślonych obsesji, niewytłumaczalnych uniesień. Wydawało mi się nawet, że część z nich ma pochodzenie patologiczne; że jakże wspaniałe byłoby uwolnienie się od nich i życie podobne choć trochę do tego, jakie wybierają ludzie wokół mnie. Otaczają mnie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Do niedawna sądziłem, że nie będę mógł nigdy ubrać w ścisłą, prostą strukturę wielu moich myśli, całego ogromu nieokreślonych obsesji, niewytłumaczalnych uniesień. Wydawało mi się nawet, że część z nich ma pochodzenie patologiczne; że jakże wspaniałe byłoby uwolnienie się od nich i życie podobne choć trochę do tego, jakie wybierają ludzie wokół mnie. Otaczają mnie wspaniałe inspiracje intelektualne, jakie mogę zaczerpnąć z kultury, historii, filozofii &#8211; wielkie pytanie, na które nie mogłem sobie nigdy odpowiedzieć, brzmi: czemu idee umierają?<span id="more-285"></span> Dlaczego nie możemy myśleć tak, jak Sokrates krytykujący upadek cnót obywateli Aten na swojej rozprawie, jak Paweł Włodkowic krytykujący Państwo Krzyżackie na Soborze w Konstancji, jak Markiz de Sade opisujący w swoich dziełach niemoralność uprzywilejowanych warstw społecznych w XVIII &#8211; wiecznej Francji? Czemu świat plugawieje, a my przyglądamy się temu w milczeniu? Dlaczego tchórzymy widząc nieprawość? Czyżby to, co prawe, było tak trudne do zdefiniowania? Może nie wierzymy, że nasze własne życie jest na tyle udane, abyśmy mogli domagać się uznania w sferze publicznej ideałów, w które sami wierzymy?</p>
<p align="justify">Ostatnie uczestniczenie przeze mnie w wielu wydarzeniach publicznych, między innymi we współpracy z Fundacją <a href="http://www.ob-ciach.net/">&#8222;Kocham Ob-Ciach&#8221;</a> było wyjątkowym doświadczeniem, które doprowadza mnie powoli do uzyskania olśnienia, kompletnego wglądu w naturę trawiących mnie obsesji. Natura ludzka, prawa rządzące naszymi myślami i tym, jak oddziałujemy na siebie tworząc społeczeństwo, to trudna rzecz. Ten, kto ich nie rozumie i nie zauważa prawidłowości w strukturze naszego funkcjonowania, powie, że taka wiedza nie jest mu potrzebna, że wystarczy mu to, czego nauczyli rodzice, przekazali znajomi i nauczyciele. Że jest dorosły, że jest pełnoprawnym obywatelem, a jego zdanie na ten czy ów temat ma znaczenie. Cóż z tego, że to zdanie jest przypadkową funkcją procesów, z których istnienia nie zdaje sobie sprawy? Każdy wierzy, że istotny jest tylko jego własny proces, niczym maszyna wprawiona w ruch przez nieznanego poruszyciela, ponadnaturalna tendencja służąca powiększaniu swojego posiadania. Ale ludzie choć trochę świadomi naszej wewnętrznej niedoskonałości i wysiłku, jaki jest niezbędny, aby ją przezwyciężyć, tak rzadko zauważają, że jedyną odpowiedzią jest tutaj otwarta konfrontacja, wejście w konflikt ze zezwierzęceniem &#8211; na tyle, na ile pozwalają nam na to nasze zasoby. Chcemy pokoju, jedności, odgradzamy się od tego, co tak naprawdę wciąż może nam zagrażać. A jeśli musimy już kogoś krytykować, to z taktem, kulturalnie, nie ujawnić przypadkiem, co tak naprawdę myślimy na dany temat. Niestety, w ten sposób możemy stracić naszą tożsamość, o czym <a href="http://www.youtube.com/watch?v=4rglfO9oTMI">pięknie opowiada raper Eldo</a>.</p>
<p align="justify">Ostatecznie jednak problem w tym, żeby nie tylko się nie zatracić w kompromisach, ale zdobyć coś więcej, niż wewnętrzną integralność. I tutaj, jak sądzę, niewiele zostało powiedziane przez kogokolwiek. Praktyka osiągania potencjału ku działaniu jest opisywana przez psychologów, socjologów, ekonomistów i dedukuje się z niej wiele przydatnych obserwacji. Ale na czym to, w swej istocie, polega? Dlaczego działamy? Teoria poczucia własnej wartości mówi nam, że ma tu znaczenie wiedza o swoich kompetencjach, przekonanie o realności rzeczywistości i naszych możliwości ku temu, aby ją zmienić. Ale jak to odnieść do takiego celu, jak oddziaływanie na drugiego człowieka? Kluczowe jest tu, jak sądzę, przekonanie o tym, że walcząc o zwycięstwo cnoty nad nieprawością nie naruszamy jakichś granic, które powinniśmy sobie wytyczać w relacjach z innymi, bo moralność obiektywnie istnieje. Komunikacja jest jedyną drogą ku temu, aby nasz potencjał ku działaniu przekroczył jednostkowe granice i mógł funkcjonować w szerszej rzeczywistości. Aby swój prawdziwy świt ujrzała walka o memy &#8211; proces społeczny, w którym nasz garnitur genetyczny nie będzie już w takim stopniu, jak dziś, przedmiotem nieustannej selekcji, a jego miejsce zajmie triumf myśli, która walczy o sukces. Skuteczne działanie rozprzestrzenia się nie dlatego, że tak decydujemy, lecz dlatego, że jest warunkiem przetrwania i ekspansji. Ci, którzy to zignorują, wymrą. Nie musimy ich dobijać.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2012/04/01/studium-ob-ciachu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jeszcze o aborcji</title>
		<link>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2012/01/22/jeszcze-o-aborcji/</link>
		<comments>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2012/01/22/jeszcze-o-aborcji/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Jan 2012 14:16:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dobrze Urodzony</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/?p=282</guid>
		<description><![CDATA[Zostałem zwyzywany w związku z moim wcześniejszym artykułem na temat aborcji. W związku z tym czuję, że nie mam oporów przed tym, aby temat omówić do końca, odnosząc się do moich przekonań metafizycznych i innych. To nie był żart, że aborcja jest czymś wyższym moralnie, niż antykoncepcja. W przypadku aborcji powstaje życie, przy zastosowaniu antykoncepcji [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div align="justify">Zostałem zwyzywany w związku z moim wcześniejszym artykułem na temat aborcji. W związku z tym czuję, że nie mam oporów przed tym, aby temat omówić do końca, odnosząc się do moich przekonań metafizycznych i innych. To nie był żart, że aborcja jest czymś wyższym moralnie, niż antykoncepcja. W przypadku aborcji powstaje życie, przy zastosowaniu antykoncepcji jedynym bezpośrednim owocem miłości jest starzenie się dwojga ludzi. Co prawda, życie owo zostaje przerwane. Widać rodzice uznają, że nie mają kwalifikacji do tego, aby je przyjąć na świat. I może mają rację, z tym, że pełna akceptacja tego stanu rzeczy sugerowałaby raczej oddanie dziecka do adopcji lub domu dziecka. Być może obawiają się życia ze świadomością faktu, że gdzieś tam jakieś dziecko się zastanawia, kim są jego rodzice. Nie wiem, to tylko czysta spekulacja, nie znam żadnej kobiety, o której bym wiedział, że podjęła kiedyś decyzję o aborcji. Może ktoś z czytelników ma tutaj szerszą wiedzę.<span id="more-282"></span></p>
<p>Wyższość aborcji nad antykoncepcją ma również wymiar duchowy. Wyobrażenie duchowości w chrześcijaństwie zakłada rozdzielenie świata materialnego i duchowego na tyle, że interakcja między żywymi i zmarłymi nie jest zbyt prosta, zdaje się, że tylko Katolicyzm i Prawosławie zakładają w ogóle istnienie tego zjawiska i to w ograniczonym zakresie. Ja twierdzę, że dusze zmarłych mają z nami ciągły kontakt niezależnie, czy tego chcemy, czy nie. Co dzieje się z naszym światem duchowym w momencie zastosowania antykoncepcji? Nic. Co nowego pojawia się w momencie, kiedy nowa dusza powstaje, ale po pewnym czasie jest uwalniana ze swojego ciała przez akt aborcji? Nie mając innych punktów odniesienia, będzie się bez przerwy unosić wokół swoich rodziców, starając się być ich nieświadomym duchowym przewodnikiem. Może to być koszmarem dla tych, którzy zastanawiali się nad decyzją o aborcji i przeczytają te słowa. Bądź niezłym dowcipem dla materialistów. Ale w gruncie rzeczy nie jest takie złe.</p></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2012/01/22/jeszcze-o-aborcji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na 30 -lecie Stanu Wojennego</title>
		<link>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2011/12/12/na-30-lecie-stanu-wojennego/</link>
		<comments>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2011/12/12/na-30-lecie-stanu-wojennego/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Dec 2011 13:45:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dobrze Urodzony</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/?p=275</guid>
		<description><![CDATA[Niektórzy twierdzą, że historia nas nie moze niczego nauczyć, że wszelkie pomyłki popełniane przez decydentów politycznych w przeszłości muszą się ciągle powtarzać. Bo tak naprawdę wszystko już było. Ale może jest również tak, że nie wyciągamy wniosków co do tego, jak przeszłe wydarzenia oddziałują bezpośrednio na teraźniejszość, nie jako możliwa do odczytania przestroga, ale zimna, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div align="justify">Niektórzy twierdzą, że historia nas nie moze niczego nauczyć, że wszelkie pomyłki popełniane przez decydentów politycznych w przeszłości muszą się ciągle powtarzać. Bo tak naprawdę wszystko już było. Ale może jest również tak, że nie wyciągamy wniosków co do tego, jak przeszłe wydarzenia oddziałują bezpośrednio na teraźniejszość, nie jako możliwa do odczytania przestroga, ale zimna, nie dająca się kształtować rzeczywistość, która jest cieniem czasów minionych? Czyżbyśmy nie tylko nie umieli nauczyć się, co możemy zmienić, ale umyka nam również to, co nieuniknione? Wprowadzenie stanu wojennego przez generała Wojciecha Jaruzelskiego 30 lat temu to wydarzenie, które trwale zmieniło Polskę. Nie pozwólmy, by umykało to naszej uwadze.<span id="more-275"></span></p>
<p>Aktywność polityczna rzadko staje się zajęciem znaczącej części społeczeństwa. Ludzie postrzegają politykę jako bardzo trudną dziedzinę i angażują się w nią tylko wtedy, jeśli mogą otrzymać za to odpowiednio wysokie wynagrodzenie. Nic dziwnego. Sprawy publiczne są wciąż nieoswojoną częścią ludzkiej egzystencji, rządzącą się prawami wywiedzionymi z prehistorii. Patrząc na to z tej perspektywy, powstanie pierwszej &#8222;Solidarności&#8221; i niespotykana liczebność zaangażowanych w ten ruch jawi mi się niepodobieństwem. Jakąś genetyczną czy też kulturową anomalią, którą zostali naznaczeni Polacy. Mieliśmy już w historii tego typu anomalii sporo, jednak ta wydarzyła się w czasach, w których umasowione, poddane totalitarnej kontroli i postmodernistycznym prądom kulturowym społeczeństwo w żadnym wypadku nie powinno chcieć stworzyć paromilionowego ruchu domagającego się reform politycznych. Był to nonsens, dla którego jedynym wyjaśnieniem wydaje się być głęboka religijność Polaków, która została wzmocniona przez papieża Jana Pawła II.</p>
<p>W tym momencie wkroczyła do gry grupa wyzyskująca materialnie i mentalnie polski naród &#8211; ludzie związani z partią i służący totalitarnemu państwu. Wszyscy ci, którzy zdecydowali, że będą wspierać reżim mimo tego, że jego funkcjonariusze zaczęli popełniać zbrodnie. Dzięki ich uległości PRL mógł nadal w najlepsze trwać przez 8 lat. Mimo, że, jak opowiada w jednym ze swoich dowcipów Jan Pietrzak, można było w zasadzie zostać aresztowanym za rozrzucanie pustych kartek papieru, bo przecież wszystko było tak jasne, że słowa na ulotce były zbędne.</p>
<p>Dziś o 20.00 na placu Konstytucji Polacy <a href="http://lazacylazarz.nowyekran.pl/post/43913,spotykamy-sie-dzisiaj-o-20-00-na-pl-konstytucji">zbierają się</a>, by przypomnieć sobie jeszce raz, że 30 lat temu &#8222;Solidarność&#8221; przegrała, że prywata i tchórzostwo zwyciężyły i de facto zwyciężały przez cały czas w naszym kraju aż do dziś.</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2011/12/12/na-30-lecie-stanu-wojennego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polscy bikiniarze</title>
		<link>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2011/11/30/polscy-bikiniarze/</link>
		<comments>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2011/11/30/polscy-bikiniarze/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Nov 2011 23:45:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dobrze Urodzony</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/?p=268</guid>
		<description><![CDATA[Z filmem „Bikiniarze” kojarzy mi się polska produkcja „Wszystko, co kocham”, która opowiada o polskim odpowiedniku bikiniarzy z lat 80, czyli subkulturze punk. Muzyka punk wyrażała potrzebę młodych ludzi do zachowania indywidualności w czasach kryzysu gospodarczego, które wiązały się z ofensywą kolektywizmu &#8211; tak w strefie obyczajowej, jak i gospodarczej, zwłaszcza w Polsce. Dla miłośników [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align:justify">Z filmem „Bikiniarze” kojarzy mi się polska produkcja <a href="http://www.filmweb.pl/film/Wszystko,+co+kocham-2009-498675">„Wszystko, co kocham”</a>, która opowiada o polskim odpowiedniku bikiniarzy z lat 80, czyli subkulturze punk. Muzyka punk wyrażała potrzebę młodych ludzi do zachowania indywidualności w czasach kryzysu gospodarczego, które wiązały się z ofensywą kolektywizmu &#8211; tak w strefie obyczajowej, jak i gospodarczej, zwłaszcza w Polsce.<span id="more-268"></span> Dla miłośników tej muzyki i związanego z nią stylu życia stworzono festiwal w Jarocinie, nad którym czujną kontrolę sprawowały Służba Bezpieczeństwa i ZOMO. Jednak trudno było zapanować nad żywiołem, który rozlewał się na cały kraj.</p>
<p>Film pokazuje grupę muzyczną, która podstępem uzyskuje zgodę na występ na szkolnym balu, by zaprezentować tam piosenki szydzące z władzy. Główny bohater, lider zespołu, decyduje się na taki krok, nie zdając sobie sprawy z jego konsekwencji. Impulsem, który popycha go do tworzenia i prezentowania innym swojej muzyki są dla niego przygody erotyczne, których może doświadczać dzięki swojemu społecznemu statusowi buntownika.</p>
<p>Buntownicze postawy młodego pokolenia z okresu totalitaryzmu dobrze charakteryzuje wypowiedź Jarosława Janiszewskiego, lidera zespołów „Czarno – czarni” i „Bielizna”. Stwierdził on, opowiadając o swojej młodości spędzonej w Trójmieście, że zawsze denerwowało go, gdy na imprezach ktoś zaczynał puszczać utwory Jacka Kaczmarskiego. Bo zmieniało to nastroje dziewczyn w stronę dla niego niepożądaną. Co podsumował dobitnym stwierdzeniem: „to majtki mają runąć, nie mury”. Odnosząc się do rosyjskich bikiniarzy, trzeba stwiedzić, że to im wystarczyło. Ich polscy naśladowcy natomiast zapragnęli, aby runęły również mury, skoro już trochę skruszały&#8230;</p></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2011/11/30/polscy-bikiniarze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Trudny żywot bikiniarza</title>
		<link>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2011/11/27/trudny-zywot-bikiniarza/</link>
		<comments>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2011/11/27/trudny-zywot-bikiniarza/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Nov 2011 12:08:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dobrze Urodzony</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/?p=263</guid>
		<description><![CDATA[Film „Bikiniarze”, produkt współczesnej kinematografii rosyjskiej, pokazuje od bardzo optymistycznej strony życie obyczajowe w Związku Radzieckim lat 50. Młodzież naśladująca zachodnie prądy kulturowe związane z rock&#8217;n'rollem nie była akceptowana w ówczesnym społeczeństwie. Specjalne brygady młodych socjalistów napadały nielegalne zabawy bikiniarzy i, uzbrojone w nożyczki, niszczyły ich ubiory i fryzury. Przemoc stosowana przez bojówki jest jednak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align:justify">
Film <a href="http://www.filmweb.pl/film/Bikiniarze-2008-493857">„Bikiniarze”</a>, produkt współczesnej kinematografii rosyjskiej, pokazuje od bardzo optymistycznej strony życie obyczajowe w Związku Radzieckim lat 50. Młodzież naśladująca zachodnie prądy kulturowe związane z rock&#8217;n'rollem nie była akceptowana w ówczesnym społeczeństwie. Specjalne brygady młodych socjalistów napadały nielegalne zabawy bikiniarzy i, uzbrojone w nożyczki, niszczyły ich ubiory i fryzury.<br />
<span id="more-263"></span><br />
Przemoc stosowana przez bojówki jest jednak przedstawiona jako coś totalnie abstrakcyjnego, pozbawionego sensu. Główny bohater, jako przodownik prześladowców, podczas jednej z akcji zakochuje się w dziewczynie zdradziecko naśladującej zgniłe obyczaje zachodu. Natychmiast zmienia swój tryb życia, kupuje nielegalne ciuchy bikiniarskie, uczy się tańczyć, zaczyna grać na saksofonie. Nie ma w nim żadnego przywiązania do partii i ideałów socjalizmu, które ostro to potępiają. Tak natychmiastowe i bezwzględne pozytywne zmiany w życiu są zdecydowanie psychologicznym science fiction. Aczkolwiek można w takim zabiegu dostrzec pewien sens. Film pokazuje, że sowiecki socjalizm jako ideologia mógł się utrzymać tylko w umysłach ludzi, którzy reprezentowali wsteczny, hierarchiczny model obyczajowości. Nie ważne, czy było się wysoko postawionym dygnitarzem, który przekupił swojego syna, aby zerwał kontakty ze swoimi znajomymi bikiniarzami, czy dzieciakiem, który wyzywa głównego bohatera, bo usłyszał od kogoś, że tak trzeba. Posłuszeństwo idei, która przychodzi do nas z góry, znajduje godnego przeciwnika w postaci mieszanki społecznych interakcji umożliwiających funkcjonowanie autonomicznych enklaw życzliwości, autentyczności i przedsiębiorczości. Komunizmowi służyli tylko ci, którzy unikali kontaktu z nimi. Ale gdyby tak było, to czy ten ustrój mógłby trwać tak długo? Bardzo wątpliwe. A może właśnie tak, tylko trudno mi to sobie wyobrazić, mam jakieś negatywne stereotypy i ksenofobiczne uprzedzenia?</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2011/11/27/trudny-zywot-bikiniarza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prawo głosu jako przywilej</title>
		<link>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2011/11/13/prawo-glosu-jako-przywilej/</link>
		<comments>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2011/11/13/prawo-glosu-jako-przywilej/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Nov 2011 14:15:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dobrze Urodzony</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/?p=257</guid>
		<description><![CDATA[Przyczyną trwania naszego systemu jest jego zadowalające działanie. Wielu narzeka, ale nikt się nie buntuje. Panuje największa w historii wolność osobista, podatki są niskie, standard życia na tyle wysoki, na ile pozwala poziom produkcji, przestępczość spada. Dlaczego? Nie dlatego, że głosującymi są ludzie mądrzejsi, ten argument już obaliliśmy. (&#8230;) Otóż głosować, to znaczy dzierżyć władzę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align:justify">
<em>Przyczyną trwania naszego systemu jest jego zadowalające działanie. Wielu narzeka, ale nikt się nie buntuje. Panuje największa w historii wolność osobista, podatki są niskie, standard życia na tyle wysoki, na ile pozwala poziom produkcji, przestępczość spada. Dlaczego? Nie dlatego, że głosującymi są ludzie mądrzejsi, ten argument już obaliliśmy. (&#8230;) Otóż głosować, to znaczy dzierżyć władzę i to władzę najwyższą, od której wszystkie inne pochodzą, także i moja władza, pozwalająca mi zatruwać wam życie raz na dzień. Korzystanie z prawa wyborczego jest egzekwowaniem przemocy, bez względu na to, czy władzę polityczną sprawuje dziesięciu ludzi, czy dziesięć milionów. (&#8230;) Zarówno z powodów praktycznych, jak i matematycznie sprawdzonych przyczyn moralnych władza i odpowiedzialność muszą się równoważyć. Prawo do głosowania jest prawem najwyższym. Dlatego też musimy mieć pewność, że wszyscy, którzy je dzierżą, godzą się na podjęcie także najwyższej społecznej odpowiedzialności.<br />
Żądamy, aby każda osoba, która pragnie sprawować władzę, narażała swe własne życie w imię dobra państwa. W ten sposób najwyższa odpowiedzialność jest zrównoważona najwyższym przywilejem. Sytuacja stabilna i doskonała. </em></p>
<p>Robert Heinlein, <em>Kawaleria Kosmosu</em><br />
<span id="more-257"></span><br />
W obecnym ustroju politycznym głosowanie jest obrzędem. Ustanowionych zostało wiele rytuałów, których nie dopełnienie profanuje celebrację, wybierani są specjalni przedstawiciele społeczeństwa, którzy są wtajemniczani w obrzędy i celebrują je, nad wszystkim czuwa centralna rada starszych zatwierdzająca wyniki głosowania, których rozważanie stanowi następny, jakże ważny etap duchowego oczyszczenia. Czy możliwe jest spojrzenie na wybory w sposób inny, niż quasi-religijny?</p>
<p>Rozważałem już niegdyś tę kwestię, ale podszedłem do niej wtedy jak heretyk, który dąży do zaprzeczenia jak największej ilości dogmatów, myśląc, że ich podważenie coś zmieni w istocie pojmowania danej idei. Moim ideałem były wybory ekskluzywne, pośrednie, nierówne, jawne i rozgrywane według ordynacji mojego własnego pomysłu, zwanej mniejszościową. Nie odniosłem się jednak do centralnego problemu, którym jest brak odpowiedzialności wyborców za swoje decyzje. Jak sprawić, by akt głosowania nie stanowił indywidualnej fanaberii, za której zrealizowanie nie ponosimy żadnych konsekwencji?</p>
<p>Najprostszym mechanizmem byłaby jawność wyborów połączona z publikacją wyników w internecie. W ten sposób każda decyzja wyborcza stawałaby się częścią naszego życiorysu, branego pod uwagę na przykład przez pracodawców. Ale to za mało. Rozważmy na początek sytuację idealną, czyli ustrój anarchokapitalistyczny, gdzie instytucje publiczne byłyby spółkami akcyjnymi z rozproszonym akcjonariatem.</p>
<p>W spółkach akcyjnych siła głosu zależy od tego, ile akcji posiadasz, a z prawa głosu korzystasz po to, aby dbać o swoją własność. Która jest twoją własnością dlatego, że przynosi ci zysk. Dbasz więc o to, by twoja spółka była w na tyle dobrym stanie, by mogła przynosić ci dochody z dywidendy lub wzrostu wartości akcji. Jeśli widzisz, że w spółce dzieje się źle, to możesz starać się wpłynąć na zarząd, próbować wybrać lepszy, a jeśli to niemożliwe, wycofać się, sprzedać swoje udziały. Nie każdy brałby więc udział w podejmowaniu decyzji na temat funkcjonowania instytucji publicznych, ale tylko ci, którzy byliby zadowoleni z kierunku zmian pod obecnym przywództwem, bądź ci, którzy mieliby możliwości i chęci ku temu, aby ten kierunek zmienić. Reszta wycofałaby się z udziału w życiu publicznym, lub skupiła na innej jego części, jeśli struktury władzy zostałyby odpowiednio głęboko zdecentralizowane.</p>
<p>Sądzę, że całkiem spora grupa Polaków aktywnych wyborczo, która uważa obecną ekipę rządzącą za bandę zdrajców opowiadających kiepskie dowcipy, tak właśnie by zrobiła, gdyby miała wybór, co pociągałoby za sobą różne konsekwencje finansowe i prawne. Ale ze wszelkich rodzajów odpowiedzialności najważniejsza jest tutaj odpowiedzialność fiskalna. Uważam, że ogromne długi, które zaciągnęła i nadal zamierza zaciągać koalicja PO-PSL powinny być spłacone przez tych, którzy na wymienione partie głosowali cztery lata temu i obecnie. Niestety, nie możemy się dowiedzieć, kto to był.</p>
<p>Nie toczymy żadnych wojen gwiezdnych i nie możemy przyznawać pełni praw obywatelskich tylko tym, którzy zechcieli wybrać się do odległej galaktyki, aby zabijać kosmiczne robale, tak jak to zostało opisane w powieści „Kawaleria Kosmosu”. Ale dług publiczny jest ogromnym realnym zagrożeniem dla przyszłości naszej gospodarki. I nawet, jeśli jawność wyborów połączona z osobistą odpowiedzialnością fiskalną za bilans budżetowy wydaje się komuś rozwiązaniem zbyt skrajnym, możliwe jest bardziej umiarkowane. Niech prawo głosu ma ten, kto kupi specjalną edycję obligacji skarbowych: dwudziestoletnich, o nominale dziesięć tysięcy złotych. Każdy, kto będzie głosował, będzie się musiał liczyć z tym, aby nasz kraj był finansowo wypłacalny za dwadzieścia lat. Korzystnym skutkiem ubocznym będzie przeniesienie zadłużenia państwa w bezpieczniejszy sektor – obligacjami będzie można handlować, ale wtedy stracimy swój głos na rzecz nabywcy. Takie rozwiązanie w prosty sposób uczyniłoby decyzje wyborcze bardziej odpowiedzialnymi. I wyeliminowało z procesu rozstrzygania o sprawach publicznych tych, dla których światopogląd pozostaje sprawą oderwaną od codzienności.</p></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2011/11/13/prawo-glosu-jako-przywilej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Marsz niepodległości jako przeżycie duchowe</title>
		<link>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2011/11/12/marsz-niepodleglosci-jako-przezycie-duchowe/</link>
		<comments>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2011/11/12/marsz-niepodleglosci-jako-przezycie-duchowe/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 12 Nov 2011 21:01:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dobrze Urodzony</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/?p=245</guid>
		<description><![CDATA[Anthony de Mello, jezuita, w książce &#8222;Przebudzenie&#8221; powiada: Nie potrafimy być szczęśliwi tak sobie, po prostu dla samego faktu; żądamy spełnienia jakichś tam warunków. Mówiąc dosadnie – nie potrafimy wyobrazić sobie, że można być szczęśliwym bez spełnienia tych warunków. Nauczono nas wiązać szczęście z ich występowaniem. Zatem pierwsza rzecz, jaką musimy uczynić, jeśli chcemy się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align:justify">
Anthony de Mello, jezuita, w książce &#8222;Przebudzenie&#8221; powiada: <em>Nie potrafimy być szczęśliwi tak sobie, po prostu dla samego faktu; żądamy spełnienia jakichś tam warunków. Mówiąc dosadnie – nie potrafimy wyobrazić sobie, że można być szczęśliwym bez spełnienia tych warunków. Nauczono nas wiązać szczęście z ich występowaniem.<br />
<span id="more-245"></span><br />
Zatem pierwsza rzecz, jaką musimy uczynić, jeśli chcemy się przebudzić, to uświadomić sobie ten fakt. Jeśli pragniemy kochać, jeśli chcemy być wolni, jeśli tęsknimy za radością, pokojem i duchowością, to musimy to zrozumieć. To właśnie dlatego duchowość jest czymś jak najbardziej praktycznym na świecie. Wymyślcie cokolwiek bardziej praktycznego niż duchowość, taka, o jakiej mówię. Nie mówię ani o pobożności, ani o dewocji, ani o religii, ani o oddawaniu czci, ale o duchowości – a więc o przebudzeniu, i tylko o przebudzeniu! Spójrzcie na ludzi o zranionych sercach, na samotnych, spójrzcie na przerażonych, zagubionych, spójrzcie na konflikty uczuć w sercach ludzi, konflikty wewnętrzne i zewnętrzne. Przypuśćmy, że poszukaliście kogoś, kto znalazł sposób na pozbycie się tego wszystkiego.</p>
<p>Załóżmy, że osoba ta podała sposób uniknięcia tego olbrzymiego drenażu energii, zdrowia, emocji spowodowanego tymi konfliktami i uwikłaniami. Czy chcielibyście tego? Przypuśćmy, że ktoś pokazał nam sposób, dzięki któremu moglibyśmy prawdziwie nawzajem kochać się, żyć w pokoju i w miłości. Czy można wymyślić coś bardziej praktycznego?</em></p>
<p>We wczorajszym dniu można było spotkać na ulicach Warszawy ludzi, którzy chcieli się cieszyć z niepodległości swojego kraju. Aby cieszyć się wspólnie, nie trzeba było wiele, wystarczyło tylko to, że marsz nie był manifestacją polityczną, nie stawiał jakichś żądań od rzeczywistości, które odciągają nas od tego, co mamy obecnie, a co powinno mieć dla nas wartość. Z artykułu Rafała Ziemkiewicza dowiedziałem się, że można było pójść na marsz tylko po to, aby przeciwstawić się tym, którzy chcą go blokować. I to też jest ważne. Należy zwrócić uwagę na tych, którzy w tym ważnym dla Polaków dniu chcieli nas skłócić, a gdy to się nie udało, wezwali germańskich barbarzyńców, aby zrobili z nami porządek. Nie okazali się oni jednak wystarczająco sprawni umysłowo, aby móc zrozumieć, na czym polega wydarzenie kulturalne zwane rekonstrukcją historyczną i zaatakowali aktorów. Może nie mają w tym swoim zacofanym kraju zbyt wielu podobnych wydarzeń?</p>
<p>Z uwagi na niedogodności spowodowane działalnością przeciwników marszu przebudzenie duchowe nie nastąpiło w pełni u wielu uczestników, o czym świadczą agresywne zachowania i nastroje, których nie ostudził nawet przejmujący mróz. Może za rok będzie lepiej.</p></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://dobrzeurodzony.liberalis.pl/2011/11/12/marsz-niepodleglosci-jako-przezycie-duchowe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

