Współczesne problemy ustrojowo-społeczne Taygetan
Zagłębiając się w materiały publikowane na kanale Swaruu Oficial, odnoszę wrażenie dziwnej sytuacji społecznej, w jakiej znalazła się królowa Mari Swa. Zestawmy kilka faktów:
- Siedemnastoletnia królowa.
- Chce wyzwolić Ziemię z rządów międzynarodowej mafii.
- Mieszka od wielu lat na statku krążącym wokół Ziemi, a obecnie sprowadza kolejne statki – jest ich 8, na każdym mnóstwo sprzętu i żołnierzy, niektórzy z nich są wybitnymi specjalistami i ciągle się zmieniają.
- Odnosi sukcesy militarne i polityczne.
Taygetanie tworzą kulturę matriarchalną, w której kobieta na stanowisku kierowniczym odnosząca sukcesy to zupełnie naturalne zjawisko. Żyć, nie umierać. Ale, jako że to nie bajka, sytuacja jest daleka od idealnej. Można zauważyć poważny problem z sytuacją społeczną wokół królowej.
Kim jest Mari Swa?
Ale od początku – tutaj Mari wyjaśnia, kim w ogóle jest i jak się tutaj pojawiła na statku wypełniającym misję na rzecz Ziemian:
„Urodziłam się na statku kosmicznym w głębokim kosmosie, mniej więcej w waszym ziemskim roku 2008, więc w marcu będę miała 17 lat. Przybyłam na Ziemię, mając około 3 lata, chociaż niedawno znalazłam zdjęcie, na którym mam rok — nie wiem, gdzie zostało zrobione. Wcześniej wierzyłam, że przybyłam mając siedem lat, ale mam dowody, że było to znacznie wcześniej. Pamięć w tej sprawie jest nieco niejasna — mam też wspomnienia z pobytu na innej planecie jako dziecko, choć to mogła być podróż rodzinna.
Na Ziemi mieszkałam do 13. roku życia, kiedy wpadłam na niezwykle głupi pomysł — chciałam zaimponować mamie, pilotując jej statek kosmiczny sama, i oczywiście zgubiłam się w czasie i przestrzeni — opisuję to szczegółowo w innym filmie, do którego dodam link na końcu tego nagrania.
Oznacza to, że dorastałam na Ziemi i przesiąknęłam jej kulturą. Nie zaprzeczę, tęsknię za życiem tam, chociaż pamiętam, że nie było ono aż tak trudne — miałam te same szkolne problemy, co większość z was. Było zabawnie, bo radziłam sobie świetnie w lekkoatletyce, tańcu i przedmiotach szkolnych, choć często miałam kłopoty z nauczycielami — zawsze znałam drugą stronę historii.
Potem zagubiłam się w kosmosie, znalazła mnie Athena Swaruu i trafiłam na statek kosmiczny „Toleca” razem z naszymi wspólnymi przyjaciółmi, których dobrze znacie. Od tego momentu zaczęły się kolejne wydarzenia, które skłoniły ówczesną królową Alenym do poszukiwań następcy. Logicznie to Athena Swaruu miała zostać królową, ale odmówiła, więc postawiono mnie na czele — byłam wystarczająco odważna lub nierozsądna, by przyjąć to wyzwanie.”
Trudności życia królowej
Parę cytatów z filmów, gdzie Mari opowiada o swoich problemach:
Samotność i izolacja
„Pod koniec 2024 roku sama stałam się ofiarą ataku i poważnie zachorowałam. Siły wojskowe Taygetan pod dowództwem Gorala z Temmer ewakuowały mnie ze statku „Sadicleya”, a jego załoga medyczna z „Alionu” zajęła się moim powrotem do zdrowia. Zdecydowano, że nie powinno się mnie z powrotem wysyłać na „Sadicleię”, więc przeniesiono mnie na nowiutki statek tej samej klasy co „Sadicleia” — „Enterprise”. Nie opisuję tych wydarzeń szczegółowo, bo są omówione w kilku innych filmach. W skrócie — tak dotarłam do miejsca, w którym jestem teraz.
Tęsknię czasem za życiem na „Sadiclei”, bo tam są moi pierwotni przyjaciele; ale, jak tłumaczyłam wcześniej, nie jest to dla mnie zdrowe miejsce — jestem pełnoprawną królową Taygetan, a na „Sadiclei” panowała skomplikowana i niezdrowa dynamika w relacjach między mną a resztą załogi.”
„Spędzam większość czasu sama, poza obiadem – dlatego musiałam stać się dla siebie dobrym towarzyszem, z moimi przemyśleniami i rozważaniami. Na statku jest 500 osób, ale jako że to załoga militarna, personel rotuje bardzo szybko – trudno mi poznać kogokolwiek poza grupką osób, które już wymieniłam. Nadal jest mnóstwo twarzy, których nie znam, a które wstają i salutują, kiedy przechodzę obok. Nadal mi to ciąży, bo czuję się zwykłą dziewczyną, która kiedyś tańczyła na Ziemi.
Zdarza mi się martwić, że może chciałabym kiedyś spotkać chłopaka, ale w obliczu superbezpieczeństwa i protokołów wojskowych wygląda to na trudne. Widać wyraźną barierę między mną a załogą. Dlatego spędzam tyle czasu sama i bez bliskich przyjaciół – uciekam do swojej kajuty, bo tam czuję, że mam wszystko, czego potrzebuję.”
Presja i zdrowie
„Bycie królową Taygetan nie jest łatwe. Zostałam wrzucona w tę rolę praktycznie bez ostrzeżenia – wciąż wierząc, że miną lata, zanim to się stanie. To zmusiło mnie do szybkiego dojrzewania i porzucenia dzieciństwa, zwłaszcza tego, które przeżyłam na Ziemi. Nie zaprzeczam – bardzo za nim tęsknię.
Szczególnie za jego prostotą, przynajmniej z punktu widzenia dziecka. Mimo wszystkich trudności, jakie niosła ze sobą ziemska edukacja i inne aspekty życia tam… Oprócz niezliczonych zamachów na moje życie i ogromnej odpowiedzialności, którą mam na swoich barkach jako przywódczyni Taygetan, jedną z najtrudniejszych rzeczy, z jakimi muszę się mierzyć, jest samotność.”
„Mam 17 lat i jestem pod dużą presją, ale daję sobie radę. Chociaż z tego powodu nie jestem w najlepszym stanie zdrowia, ponieważ nie odzyskałam jeszcze w pełni sił po tym, co wydarzyło się w ostatnich miesiącach zeszłego roku. Uważam, że wiele tego stresu początkowo wynikało z wątpliwości i dezaprobaty wielu osób tutaj na górze względem mojej zdolności do bycia królową tylko z powodu mojego wieku. Jednak wiele innych osób mnie wspierało i wierzyło we mnie, ponieważ tutaj, poza Ziemią, reinkarnacja i wspomnienia z poprzednich wcieleń, które mogą przynieść dużo większą dojrzałość i wiedzę nawet młodym ludziom, są w pełni akceptowane jako fakt.”
„Dałam z siebie wszystko, co mogłam, by być jak najlepszą królową w tym pierwszym roku – i zawsze. I czuję, że efekty mojej pracy uciszyły słowa wątpliwości pochodzące od tych, którzy przynajmniej na początku byli mi przeciwni. Ale odbyło się to kosztem mojego ogólnego zdrowia, ponieważ nadal jestem bardzo szczupła – po utracie dużej ilości wagi pod koniec zeszłego roku i bardzo trudno było mi przybrać na wadze. Ważę więc tylko 48 kg, czyli 105 funtów, co nie jest dużo jak na dziewczynę o wzroście 169 cm czyli 5 stóp i 6 i pół cala, jeśli moje obliczenia są poprawne.
Jednym z moich największych problemów tutaj jest jedzenie. Nawet jeśli teoretycznie mogę jeść prawie wszystko, na co mam ochotę, problem z jedzeniem polega na tym, że nie mogę jeść swobodnie, ponieważ zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że ktoś może próbować mnie otruć. Dlatego wszystko, co jem, musi przejść przez maszynę wykrywającą toksyny.”
Obciążenie rodowe czy inkarnacyjne?
Mam wrażenie, że to jest jakiś problem z obciążeniem rodowym lub inkarnacyjnym – energia naszej duszy wlecze nas przez pewne schematy myślowe, które zostały zdefiniowane przez kogoś przed naszym urodzeniem, ciągle powtarza się ten sam wzorzec – tutaj jest to ucieczka, samotność, utrata podstawowych zasobów życiowych. Być może to ma związek z innymi reprezentantkami rasy Swaruu, jej przodkiniami, a może również z jej ojcem?
Możemy się tego dowiedzieć u Agnieszki Ziembińskiej w ramach ustawień hellingerowskich w Łodzi – 20.07, godz. 10:00, ul. Piotrkowska 93, m. 9.